Teatr Narodowy w Warszawie zakończył sezon sceniczną perełką. Szkatułkową opowieścią o aktorach, reżyserach i producentach, którą hiszpański autor Pablo Remón wyniósł ponad środowiskowy pastisz, by zapytać o potrzebę pogoni za sukcesem i niekoniecznie naszymi marzeniami. ZAĆMIENIE W DWÓCH AKTACH wyszukał w morzu literatury i wyreżyserował Grzegorz Małecki, po raz kolejny po TCHNIENIU prezentując publiczności Narodowego małe arcydziełko, znakomity warsztat, wycyzelowaną konstrukcję i scenograficzny minimalizm.
[…] Komedia, dramat, farsa i tragedia przyprószone delikatną groteską i podane na tacy z przymrużeniem oka. Pablo Remón nazwał tę kompilację formy «czymś z pogranicza powieści, teatru i filmu», faktycznie jakby trochę w duchu Woody Allena, ale ze znacznie zwiększoną dawką humoru, także dzięki znakomitemu przekładowi Pauliny Eryki Masy. Jednocześnie spektakl oscyluje na granicy jawy i snu, poetyckie oniryczne iluzje przeplatają się z realną rzeczywistością hipnotyzując widza zawieszonego pomiędzy powagą a śmiechem. W tę atmosferę idealnie wpisują się projekcje Jagody Chalcińskiej, skromna, acz pomysłowa scenografia Martyny Kander i pędząca wraz z akcją, podkreślająca charakter scen muzyka Michała Lamży.
[…] ZAĆMIENIE W DWÓCH AKTACH to błyskotliwie wyreżyserowana, wirtuozersko i z wyczuciem zagrana humorystyczna przypowieść o współczesnym człowieku. Przez pryzmat świata filmu i teatru pyta nie tylko o kondycję i oryginalność sztuki, o rozterki artystów i potrzebę zawodowego spełnienia, ale też o nasze marzenia. Zwłaszcza te, które niekoniecznie trzeba realizować, bo narzucono nam je z zewnątrz.
Marek Zajdler, „O wystarczającej wersji siebie”, NaszTeatr.pl
[…] przedstawienie Małeckiego jest także o tym, że teatr to uzależnienie, nie zawsze oddające to, co się weń włożyło. Że to konieczność sprostania presji i oczekiwaniom nawet wtedy, gdy ludzki koszt jest zbyt wysoki. Że to piękna iluzja, ale pod nią kryje się niepiękne często, ale prawdziwe życie. Dlatego w tej historii najmocniej przemówiła do mnie melancholia, a na języku pozostał gorzki smak.
I dlatego najważniejszą rolę w ZAĆMIENIU W DWÓCH AKTACH zagrała Justyna Kowalska. Jest Aną Velasco ze sztuki Remóna i jest sobą, aktorką, która próbuje znaleźć własną drogę. W dżinsach i t-shircie zdaje się jedną z młodych widzek, dziewczyn, co każdego dnia mierzą się ze światem. Kruchą, trochę bezradną, ale gotową, by jeszcze raz zawalczyć, bo wtedy wstąpią w nią nowe siły. I wstępują, gdy gra Czarownicę, a potem zmywa z siebie zieloną twarz, i gdy za chwilę spala się w monologu Kane. A potem znowu wraca do siebie, nikogo nie udaje i wtedy – bez słów – jest najbardziej przejmująca.
Psycholog Donald Winnicott pisał o wystarczająco dobrych matkach. Grzegorz Małecki mówi wprost, że nowe przedstawienie zrobił po to, by przekonać, że czasem nie warto rozpruwać sobie żył, by świat uznał cię za najlepszą albo najlepszego, bo dostateczny to też bardzo dobra ocena. Cała rola Justyny Kowalskiej, która aktorką jest znakomitą, zdaje mi się wołaniem, by odczarować dostateczność, zwyczajność, normalność, gdzie być naprawdę i bez koturnów to największa wartość. W naszych piekielnie trudnych czasach to sprawa ważniejsza niż najbardziej efektowne teatralne widowisko.
Jacek Wakar, „Bardzo dobrze – dostateczny!”, JacekWakar.pl
Grzegorz Małecki w spektaklu na deskach Studia Teatru Narodowego dowodzi, że to autor [Pablo Remón] wart grzechu – świetnie napisany tekst, gęsty od nawiązań do literatury (TRZY SIOSTRY, Sarah Kane, CZARODZIEJ Z KRAINY OZ) oferuje aktorom w jednym spektaklu przygodę zderzenia z wieloma postaciami i szachowymi posunięciami między nimi, odsłaniając migotliwy świat fikcji, zmyślenia, snu i prawdy codzienności. Autor, a za nim reżyser, z wyczuciem mieszają tony blagi i powagi, czułości i drwiny, dzięki czemu tekst skrzy się od napięć, a wartka akcja nie pozwala widzom na chwilę nieuwagi. Aktorzy czują się w tym świecie przebieranek i masek znakomicie, jak u siebie, bo przecież to teatr na przyspieszeniu. Wszyscy mają tu swoje wyśmienite solówki: Justyna Kowalska jako zdesperowana bohaterka sztuki Sarah Kane, Anna Lobedan jako domniemana laureatka najważniejszej hiszpańskiej nagrody filmowej, Oskar Hamerski jako gotowy na wszystko producent filmowy i Mateusz Rusin jako reżyser komercyjnych filmów, który postanawia odmienić swoje życie.
Tomasz Miłkowski, „Świat jest plagiatem”, AICT