Prezydentki
Tytułowe Prezydentki to trzy proste kobiety, egzystujące na peryferiach hierarchii społecznej – dwie emerytki Erna i Greta oraz nieco młodsza od nich Maryjka. Erna, sprzątaczka, chorobliwie oszczędna dewotka dźwigająca jako „krzyż żywota swego” syna degenerata i lumpa. Greta – spragniona miłości, frywolna aż do wulgarności i sentymentalna. Maryjka – specjalistka od przepychania klozetów gołymi rękami. Kobiety, jak sugeruje ironiczny tytuł, obradują nad światem i jego problemami, z perspektywy kuchni i ustępu mówią o wierze, polityce i osobistych problemach, w których desperacko próbują odnaleźć jakiś wyższy porządek. Werner Schwab operuje w swoich dramatach specyficznym językiem, będącym...
Tytułowe Prezydentki to trzy proste kobiety, egzystujące na peryferiach hierarchii społecznej – dwie emerytki Erna i Greta oraz nieco młodsza od nich Maryjka. Erna, sprzątaczka, chorobliwie oszczędna dewotka dźwigająca jako „krzyż żywota swego” syna degenerata i lumpa. Greta – spragniona miłości, frywolna aż do wulgarności i sentymentalna. Maryjka – specjalistka od przepychania klozetów gołymi rękami. Kobiety, jak sugeruje ironiczny tytuł, obradują nad światem i jego problemami, z perspektywy kuchni i ustępu mówią o wierze, polityce i osobistych problemach, w których desperacko próbują odnaleźć jakiś wyższy porządek.
Werner Schwab operuje w swoich dramatach specyficznym językiem, będącym mieszanką metafizyki i prymitywnego realizmu, przełamywanym raz po raz obscenicznymi fantazjami bohaterek. Ta groteskowa drama – trochę śmieszna, przez co jeszcze bardziej straszna – może uświadomić nam bolesną, tragikomiczną prawdę o ludzkiej egzystencji.
Realizacja „Prezydentek” zawsze wzbudza wokół teatru wiele emocji i pytań, choćby o kondycję „własnego człowieka w sobie” – cytując autora dramatu.